jesienne wiersze

niedziela, 16 listopada 2008
  Bolesław Łucki -  Koniec lata  
Bruno Jasiński  - Tango jesienne
Charles Baudelaire  - Wiersze o jesieni  
Cyprian Kamil Norwid  - Wiersze o jesieni
Czesław M. Szczepaniak  - Zapisek jesienny  
Edward Stachura - Wiersze o jesieni  
Ewa Filipczuk   - Liść  
Ewa Willaume-Pielka   - Wiersze o jesieni    
Federico Garcia Lorca - Pieśń jesienna  
Franciszek Dionizy Kniażnin - Jesień 
Franciszek Fenikowski-Jesienne morze
George Trakl  - Wiersze o jesieni  
Gnomek  - *  *  *
Grażyna Wieckowska  - Jesień
Grażyna Jabłońska  - Śmierć jesieni 
Halina Poświatowska  - Wiersze o jesieni  
Halina Szayerowa  - Klucz żurawi
Henryk Heine - Noc zimna i słotna   
Herman Hesse  - Wiersze o jesieni  
Ignacy Chrapowicki - Witaj piękna Jesieni   
Iwona Opoczyńska  - Stare drzewa  
Jacek Krakowski - Wiatr marzyciel 
Jadwiga Jesienny walc  
Jan Andrzej Morsztyn - Jesień  


   
Adam Asnyk  -Wiersze o jesieni     
Adam Konkol  - Ja samotna
Adam Mróz  - Jesienny powrót  
Adam Zagajewski  - Jesień  
Adam Ziemianin - Wiersze o jesieni 
Adam Ważyk  - Trzecia jesień 
Agata Darowska - Jesienne wiersze  
Agnieszka Herman - Erotyk jesienny
Agnieszka  Osiecka - Obudzą mnie...  
Aleksandra Janczkowska - Jesień  
Alina - Wiersze o jesieni     
A.M.Makowska(Mgiełka) - Jesienne sny
Andrzej Bursa  - Jesień
Andrzej Waligórski  - Wiersze o jesieni  
Andrzej Włast  - Wiersze o jesieni  
Anna Achmatowa - Trzy jesienie   
Anna Zychma  - Wiersze o jesieni  
Apollinaire Guillaume  - Wiersze o jesieni  
BanderazWiersze o jesieni  
Barbara Ewa Kamińska  -Wiersze o jesieni  
BATHORTJesień  
Beata Obertyńska -  Wrzesień      
Bolesław Leśmian  - Jesienią
Bolesław Łucki  - Jesienny pan
Bolesław Łucki  - Wśród myśli o Tobie  
Bolesław Łucki - Idzie jesień 
Bolesław Łucki - * * * ( za uśmiech)    
Bolesław Łucki - * * * ( jesienna łzą Cię żegnam)    





 



Jak nie kochać jesieni...

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewie usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Gdy koi w twoim sercu codzienne tęsknoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Co chryzmatem bieli, dla tych, co odeszli.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
Co w swoim majestacie uczy nas pokory.
Tego, co na cmentarzu wzywa nas corocznie.
Tadeusz Wywrocki



Liście jesienne

Liście jesienne leżą po brzegach dróg, mieniąc się jedną połową tęczy.
Wyglądają jak rozsypane róże wszelkich barw.
W stawie drżą złote plamy. Rząd drzew odbija się w nim różnie: wierzba - mgłą siwą, czerwona leszczyna - skrzydłem motyla, topole - ciemnymi kolumnami.
Skośne marmurowe schody, prowadzące ku wodzie, odbijają się w gląb i w przeciwną stronę niż prowadzą, tworząc klin.
Zadarte liście wierzby płyną jak dżonki, wiatrem popychane.
Wysoko przelatujące samoloty suną przez głębinę jak czarne płotki, małą gromadą.
Woda żyje, drzewa budzą się dzisiaj.
Wieje bowiem wiatr, który różni się od innych jak chuchnięcie od dmuchnięcia.
Z głębi piersi natury płynie to serdeczne chuchanie: wiatr halny.
Kto jeszcze nie wypowiedział swojej miłości, zdradzi się z nią w taki dzień.
Oto jest niekalendarzowy powrót wiosny.
Wiosna - kaprys, wiosna - łaska.
Możemy się jej wszędzie i zawsze spodziewać, tej Wiosny Niezależnej, zarówno w zimie, jak i w setnym choćby roku życia.
Maria Jasnorzewska Pawlikowska



J e s i e ń

Jesień mnie cieniem zwiędłych drzew dotyka,
Słońce rozpływa się gasnącym złotem.
Pierścień dni moich z wolna się zamyka,
Czas mnie otoczył zwartym żywopłotem.

Ledwo ponad mogę sięgnąć okiem
Na pola szarym cichnące milczeniem.
Serce uśmierza się tętnem głębokiem.
Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem?

Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu,
Zanim z mym cieniem zostaniemy sami.
Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu
I mącisz moją rozmowę z ptakami?
Leopold Staff



O jesieni, jesieni

Niech się wszystko odnowi, odmieni....
O jesieni, jesieni, jesieni .....
Niech się nocą do głębi przeźrocza
nowe gwiazdy urodzą czy stoczą,
niech się spełni, co się nie odstanie,
choćby krzywda, choćby ból bez miary,
niesłychane dla serca ofiary,
gniew czy miłość, życie czy skonanie,
niech się tylko coś prędko odmieni.
O jesieni!... jesieni! ... jesieni!

Ja chcę burzy, żeby we mnie z siłą
znowu serce gorzało i biło,
żeby życie uniosło mnie całą
i jak trzcinę w objęciu łamało!
Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę
już się tyle rozprysło wędzideł ...
Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł
i tak dłużej nie mogę, nie mogę!
Niech się wszystko odnowi, odmieni! ...
O jesieni! ... jesieni! ... jesieni.
Iłłakowiczówna Kazimiera



Astry

Znowu więdną wszystkie zioła,
Tylko srebrne astry kwitną,
Zapatrzone w chłodną niebios
Toń błękitną...
Jakże smutna teraz jesień!
Ach, smutniejsza niż przed laty,
Choć tak samo żółkną liście
Więdną kwiaty
I tak samo noc miesięczna
Sieje jasność, smutek, ciszę
I tak samo drzew wierzchołki
Wiatr kołysze
Ale teraz braknie sercu
Tych upojeń i uniesień
Co swym czarem ożywiały
Smutna jesień
Dawniej miała noc jesienna
Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie
Bo anielska, czysta postać
Stała przy mnie
Przypominam jeszcze teraz
Bladej twarzy alabastry,
Krucze włosy - a we włosach
Srebrne astry...
Widzę jeszcze ciemne oczy...
I pieszczotę w ich spojrzeniu
Widzę wszystko w księżycowym
Oświetleniu...
Adam Asnyk



Jesienna zaduma

Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy z lasem,
Rano wstaję, poemat chwalę
Biorę się za słowa, jak za chleb
Rzeczywiście, tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Jerzy Harasymowicz


P.S. Jesiennej miłości

I oto nadeszła pora
czerniawa traw zżętych
pozostał za nami
kosmos jesienny
przyszło nam u drogowskazu
z napisem "donikąd" stanąć
a w nas słowa jak ptaki zmoknięte
a w nas myśli strachliwe jak zając
i oto czas nadchodzi
wyjaśnień nie zbędnych
stoimy obok chociaż
na wyciągnięcie ręki
Żeby choć chwila niewielka
by spokój znowu znaleźć
lecz w nas słowa jak ptaki zmoknięte
lecz w nas myśli strachliwe jak zając
i oto popatrzmy tylko
stoimy na rozdrożu
z którego każde odejść
osobną drogą może
I każde z nas obce pośród
stron świata wybierając
bo w nas słowa jak ptaki zmoknięta
bo w nas myśli strachliwe jak zając
a tyle drogi przed nami
tyle światów przed nami
a tyle pieśni jeszcze tyle pieśni przed nami
Wolna Grupa Bukowina



Jesienne wino

Z brzękiem ostróg wjechałem do miasta
Pod jesień było, czas złotych liści nastał
W kieszeni worek srebra, czas do domu
Wtem za plecami woła głos:

Usiądź razem ze mną, spróbuj mego wina
Z czereśni, wiśni, resztek lata
Choć jesień się zaczyna
Tyle tej jesieni jeszcze jest przed nami
Zdążysz wrócić do domu
Nim noc zawita nad drogami

Słońce stało w zenicie bił południowy żar
A w gardle kurz przebytych dróg
Co tam, spocznę chwilę, przecież nie zaszkodzi
Do przejścia niedaleką drogę jeszcze mam.
A ona kusi!

Usiądź razem ze mną, spróbuj mego wina
Z czereśni, wiśni, resztek lata
Choć jesień się zaczyna
Tyle tej jesieni jeszcze jest przed nami
Zdążysz wrócić do domu
Nim noc zawita nad drogami

Zbudziłem się w czerwieniach zachodu
Pod szarą karczmą co rynek zamyka
Zabrała moje srebro, duszę i ostrogi
Zostało pragnienie i tępy głowy ból
I pamięć jej słów:
A. Koczewski


piątek, 14 listopada 2008

jesień wierszach
dla dzieci



Jarzębina

Już lato odeszło i kwiaty przekwitły,
a jeszcze coś w polu się mieni,
To w polu i w lesie czerwienią się, spójrzcie
korale, korale jesieni.

Idzie lasem pani jesień,
jarzębinę w koszu niesie.
Daj korali nam troszeczkę,
nawleczemy na niteczkę.

Włożymy korale, korale czerwone
i biegać będziemy po lesie.
Będziemy śpiewali piosenkę jesienną,
niech echo daleko ją niesie.

Idzie lasem...

 A. Nosalski  -  Październik
Anna Chodorowska - Jarzębina 
Anna Przemyska - Jesień na wsi  
Anna Woy Wojciechowska - Wietrzyku psotniku
Artur Oppman  - Odlatują ptaki
Danuta Gellnerowa  -  Jesień u fryzjera 
Dorota Gellner  -  Jesienny kujawiaczek
Dorota Gellner  -  Jesienny pociąg 
Dorota Gellner  -  Kasztanki 
Dorota Gellner  -  Ogórek 
Dorota Gellner  -  Radiowe nutki   
Ewa Szelburg Zarębina  - Jesienne liście  
Ewa Szelburg Zarębina  - Dzikie gęsi 
Halina Ożogowska - Jesienny wiatr
Helena Bechler  -  Jesień
Jadwiga Hockuba - Smutne drzewa
Józef Czechowicz - Jesień
Józef Ratajczak - Liść  
Julian Tuwim - Kocio  
Julian Tuwim  - Rok i bieda 
K. Różecka - Szedł Listopad
Kubiak Tadeusz - Odlot bocianów
Kubiak Tadeusz - Złoty liść



Jesień mnie cieniem zwiędłych drzew dotyka,
Słońce rozpływa się gasnącym złotem.
Pierścień dni moich z wolna się zamyka,
Czas mnie otoczył zwartym żywopłotem.

Ledwo ponad mogę sięgnąć okiem
Na pola szarym cichnące milczeniem.
Serce uśmierza się tętnem głębokiem.
Czemu nachodzisz mnie, wiosno, wspomnieniem?

Tak wiele ważnych spraw mam do zachodu,
Zanim z mym cieniem zostaniemy sami.
Czemu mi rzucasz kamień do ogrodu
I mącisz moją rozmowę z ptakami?
Leopold Staff
        


  

szukała

===

Znalazła w parku kasztany
Zasuszyła zebrane liście
Kolorowy jesienny
Do wazonu włożyła
O Tobie myślała
Czy warto było?

W sercu ogrzała wspomnienia
Myślami blisko ciebie była
Zmienić życie w jesieni
Chciałaby lecz czy warto?










  

Jesienne serce
= = = = = = = = =

Zbiorę liści bukiet złocisty
Taki z barwami , wymarzony
Pachnący letnich wspomnieniem dni
I czuję Ciebie w sercu co drży

Uzbieram bukiet w którym są
Wspomnienia zapisane
Tych westchnień wspólnych
Które śpią w parku pod platanem

Taki mieniący się wschodem słońca
Z brązem nabrzmiałych żył szkieletu
Opadły cicho na podłoże
Z tematu dla poetów

Przekażę w Twoje śliczne dłonie
Ten zasuszony dowód bliskości
Otwórz przed mną jesienne serce
Niech miłość w nim zagości

/zbignie roth/



  

Zachód jesienny

- - - - - - - - -
Przeszłość jak ogród zaczarowany,
Przyszłość jak pełna owoców misa.
Liści opadłych złote dywany,
Winograd ognia strzępami zwisa.

Zmierzch, jak dzieciństwo, roztacza cudy.
Barwne muzyki miast myśli przędzie.
Nie ma pamięci i nie ma złudy.
Wszystko jest prawdą. Wszystko jest wszędzie.

Sok purpurowe rozpiera grono
Na dni jesiennych wino wyborne.
Wszystko dziś piękne było. Niech płoną
Rudoczerwone lasy wieczorne.
/Leopold Staff/

 




  

Chryzantemy
- - - - - - - -
Fioletowe, złote chryzantemy-
Kwiat jesienny posyłam ci w darze...
W jesień złota już i my płyniemy,
Lecz o wiosny czarach jeszcze marzę.
Fioletowe, złote chryzantemy,
Cudownych wspomnień dalekie miraże...
W jesień złota już i my płyniemy,
Widać dno w przecudnej życia czarze,
Jesień już! ... Lecz niech te jesień nasza
Złote słońce blaskiem swym umili!
Niechaj życie swą cykuty czaszą
Nie zatruwa każdej lepszej chwili..
Niech nam błyszczą poprzez mgieł tęsknotę
Marzeń cudnych chryzantemy złote !





 



  

JAK NIE KOCHAĆ JESIENI...

= = = = = = = =

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewie usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Gdy koi w twoim sercu codzienne tęsknoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Co chryzmatem bieli, dla tych, co odeszli.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
Co w swoim majestacie uczy nas pokory.
Tego, co na cmentarzu wzywa nas corocznie.


/Tadeusz Wywrocki /

 



  

Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła.
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
Nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty, moja jedyna,
Przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przemodlenia senny
W parku płakałem szeptanymi słowy.
Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
Od mimozy złotej - majowej.

Ach, czułymi, przemiłymi snami
Zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
Jak tą złotą, jak tą wonną wiązanką...
(Julian Tuwim)





jesiennie...



O jakie rzewne widowisko:
Czerwone liście za oknami
I cienie brzóz,płynące nisko
Za obfitymi obłokami.
***
Nad ranem jeszcze biały szron
A oto już się dzień płomieni.
I stoi mój rówieśnik-klon
W pozłocie słońca i jesieni.
***
O szyby deszcz dzwoni,deszcz dzwoni jesienny.
Dżdżu krople padają i tłuką się w me okno...
Jęk szklany...płacz szklany...
A szyby w mgle mokną.
I swiatła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni,deszcz dzwoni jesienny.
***

    

Jesień ... Liść ostatni już spadł.
Jesień ... Deszcz zmył butów Twych ślad.
Jesień idzie ku mnie przez park.  


Wczoraj minął miesiąc, jak list
Przyniósł mi listonosz, a dziś
Tylko nosi liście tu wiatr.

  
To, to radosny był dzień,
Gdy zapewniałaś mnie, że
Nic nie rozdzieli nas już,
Że co dzień list będziesz słać do mnie. 

Jesień ... Liść ostatni już spadł.
Popatrz ... plaża jak biały kwiat.
Zima idzie ku mnie przez park.
  
Szybko przyjdzie wiosna i żar,
Lato, i wakacje, i park,
W którym znajdę cienie wśród drzew.

Znów szybko miną nam dni,
Znów będziesz powtarzać mi,
Że nie rozdzieli nas nic,
Że co dzień list będziesz słać do mnie.

Jesień ... Znowu czekam na list.
Jesień ... Zamiast listu mam liść.
Jesień ... Z inną idę przez park ...

  



    

Nad ranem jeszcze bielał szron,
A oto już się dzień płomieni.
I stoi mój rówieśnik - klon
W pozłocie słońca i jesieni.

Jastrzębie, wypatrując cel,
Jak dwa przecinki tkwią w bezkresie.
I resztką sił wesoły chmiel
Po drzewach do nich w górę pnie się. 


    


Obłoki wolno suną wpław
Jak rozsypane piórka gęsie,
A w dole, popatrz - usnął staw
I znieruchomiał cały w rzęsie.

Nad polną drogą nagi grab
Wyciąga sęki uroczyście
I dźwięczy śmiech rumianych bab
Odmiatających suche liście. 


  


Zaczepny szczeniak w gąszczu traw
Z indykiem śmieszną walkę stacza,
A wierzba zapatrzona w staw
Nie widzi tego - i rozpacza.

Przelatujące stado wron
Rzuca na trawę smugi cieni,
I stoi mój rówieśnik klon
W pozłocie słońca i jesieni. 


  


Sklepioną dłonią skupiasz cień
Nad zapatrzonym w górę wzrokiem,
Ale już wkrótce zgaśnie dzień
W niebie na pozór tak wysokim.

Z moczarów, z okolicznych łąk
O zmierzchu wczesny chłód przenika,
I szybko spada słońca krąg
W pobliskie mroki października. 


  


Dnia jutrzejszego mądry sens
Wypełnia noc jak szept miłosny
I w twoich oczach, w cieniu rzęs
Czytam zapowiedź nowej wiosny.
                                              * Jan Brzechwa




 



 
Glitter Graphics



Glitter Graphics



Glitter Graphics